Przejdź do sekcji:
undefined undefined

Pierścień z Tumu

+ TOT VIVAS FELIX QUOT VIVIT TEPORA FENIX:
„Obyś żył szczęśliwy, ile czasu żyje feniks”

Wyjątkowym odkryciem dokonanym w trakcie badań wykopaliskowych na grodzisku tumskim w 2009 roku, okazał się wielokątny srebrny pierścień z dobrze zachowaną  z inskrypcją. Zabytek jest ze wszech miar wyjątkowy, nie tylko w skali ogólnopolskiej, ale wręcz europejskiej.

Pierścień został odkryty przez archeologów w warstwie kulturowej zalegającej tuz nad przyziemiem dużego budynku z 2. połowy XI – początku XII wieku. Ma formę dziewięciobocznej obrączki, której ściany przy pomocy młoteczka ukształtowano w wielokąt o płaskich ścianach. Ta unikatowa ozdoba została wykonana ze srebra wysokiej próby, zawierając ponad 87% Ag. Boki pierścienia zdobi inskrypcja łacińska wykonana kapitałą romańską. W celu poprawienia czytelności napisu, wyryte litery wypełniono czarną masą siarczków srebra. Z pewnością ciemne litery prezentowały się efektownie na tle jasnego srebra.

Sama inskrypcja skrywa głęboką treść religijną, odnoszącą się wprost do symboliki chrześcijańskiej. Napis ten został odczytany w następującym brzmieniu:

+ TOT VIVAS FELIX QUOT VIVIT TEPORA FENIX:

W tłumaczeniu na język polski: „Obyś żył szczęśliwy, ile czasu żyje feniks”. 

Twórca inskrypcji zastosował jednak bardzo symboliczny w praktyce zabieg, stosując tzw. ligatury (skróty) dla osiągnięcia określonego efektu. Po rozwinięciu wszystkich skrótów zdanie na pierścieniu powinno brzmieć: „Tot vivas foelix, quot vivit tempora phoenix”. Zostało jednak skrócone. Dlaczego? Czy tylko po to, żeby zmieścić się na dostępnych polach?

Początek zdania wyznacza równoramienny krzyż, natomiast zostało zakończone dwukropkiem. Obecność Chrystusa w treści inskrypcji podkreślają zarówno obecność krzyża oraz odradzającego się z własnych popiołów mitycznego ptaka feniksa, symbolizującego w tym przypadku zmartwychwstałego Zbawiciela Świata. Sentencja łacińska z ligaturami (skrótami) liczy 33 litery, co dokładnie odpowiada ziemskim latom życia Chrystusa.

Pierścienie o podobnym kształcie są znane z Europy i północnej Afryki, ale nie ma wśród nich okazów z tak niecodzienną inskrypcją. Zdaniem badaczy łęczyckiego grodu, wielokątne pierścienie z inskrypcją sięgają jeszcze czasów  cesarstwa bizantyjskiego. Owszem, w średniowieczu pierścienie z inskrypcjami cieszyły się pewną popularnością. Przypisywano im magiczną moc. Miały np. zapewniać powodzenie czy bronić przed złymi mocami i chorobami. Cześć z nich można łączyć z łacińskim kręgiem chrześcijaństwa. Jednak żaden z nich pod względem symboliki i zaawansowania inskrypcji nie równa się temu z Tumu-Łęczycy.

Nasuwa się pytanie, do kogo mógł niegdyś należeć tak wyjątkowy przedmiot? Zdaniem badaczy grodziska, najpewniej do kogoś żyjącego na przełomie XI/XII wieku, czyli w okresie szczytowego rozwoju grodu łęczyckiego. Pierścień przypuszczalnie trafił tu poprzez kontakty z południowo-zachodniej części Europy. Okoliczności odkrycia uniemożliwiają wysnucie precyzyjnych wniosków. Archeolodzy są jednak przekonani, że właścicielem tego wyjątkowego przedmiotu była najprawdopodobniej osoba z najwyższych kręgów elit państwa lub duchowieństwa. Pierścień bez wątpienia dodawał noszącej go osobie wyjątkowego splendoru. Podczas badań, potocznie został nazywany „pierścieniem księżnej Salomei”, rezydującej w Łęczycy wdowy po księciu Bolesławie Krzywoustym, w czym jego odkrywcy chcieliby widzieć ziarno prawdy.